Jack Strong

5 niemiłych sytuacji po amputacji

Było o  śmiesznych chwilach i zdarzeniach, jakie mnie spotkały po wypadku.  Dla równowagi opowiem Wam dzisiaj o kilku niemiłych przypadkach, jakie mnie spotkały po amputacji. A, że 7 lat od to długi okres czasu, przytrafiły się też i te mniej miłe (a niektóre wręcz) żenujące sytuacje… Pozwoliłem sobie wybrać pięć takich momentów, które najbardziej utkwiły mi w pamięci. I niestety, co jakiś czas się powtarzają.

Lustracja parkingowego

2948_762258487209031_4872870086696522352_n

Podjeżdżam pod duży sklep, pocztę czy zwyczajnie chcę zaparkować auto w centrum miasta. Jako osoba z niepełnosprawnością narządu ruchu należy Ci się karta parkingowa, jak psu kość. Nie zawsze dasz radę chodzić. (Prawda jest taka, że komisje orzekające o stopniu niepełnosprawności mają swoje wyimaginowane zasady, ale to temat na innego posta….)

Mam kartę parkingową. Zatrzymuję samochód na tak zwanej kopercie  i wychodzę na zewnątrz. W lato nie jest jeszcze tak, źle, bo gdy wysiadam w krótkich spodenkach, to brak nogi od razu rzuca się w oczy. Ale gdy tylko jestem w długich spodniach, to no wybaczcie, na pierwszy rzut oka wyglądam na pełnosprawnego młodego chłopaka. Często słyszałem i słyszę komentarze typu: “Taki młody a zajmuje miejsce dla niepełnosprawnych”, “popatrz Kaziu, jaki łysy i bezczelny”. Wtedy podnoszę nogawkę do góry i uświadamiam osobę, że młoda osoba też ma prawo zatrzymać się na takim miejscu. I bardzo często mina rozmówcy pokazuje ogromne zażenowanie…

Lotniskowy przemytnik

fot. Dariusz Kłosiński

fot. Dariusz Kłosiński

Aaa wakacje, cudowna sprawa, w końcu urlop. Spakowany i i uśmiechnięty z nadzieją na fajną przygodę podjechałem na lotnisko. Nadaję bagaż i ustawiam się w kolejce do odprawy. Mógłbym skorzystać z kolejki dla osób niepełnosprawnych, ale stoję cierpliwie w kolejce do kontroli. Oczywiście trzeba swoje odstać.

Nadeszła moja kolej. Ściągam buty, pasek, wyciągam wszystkie metalowe rzeczy z kieszeni, monety, aparaty, bagaż podręczny wypakowany z walizki w połowie… Wszystko układam starannie w plastikowych pojemnikach i odkładam na taśmę. Sam ustawiam się przed bramką i przechodzę.

Piiiiii!!! Sygnał dźwiękowy powiadamia pracowników, że nie wszystkie metalowe przedmioty odłożyłem. Sygnał świetlny pokazuje nawet, że mam je gdzieś w dolnych okolicach nóg. Pan mnie zatrzymuje i pyta, co jeszcze mam ze sobą. Ja spokojnie mówię – mam protezę nogi, informowałem już wcześniej obsługę o tym.

I teraz zaczyna się cyrk. Każde lotnisko ma swój sposób sprawdzania takich ciekawostek. Hitem jest lotnisko we Wrocławiu, gdzie kazano mi ściągnąć protezę zaraz za bramką i po wpakowaniu mojej nogi do plastikowego pojemnika przepuszczono taśmą przez skaner. Ja oczywiście w momencie oczekiwania na swoja protezę stałem na jednej nodze i czekałem na koniec skanowania. Takie oto standardy. W Katowicach jest juz trochę lepiej, zapraszają do małego pokoju, pozwalają usiąść, następnie proszą o ściągnięcie protezy by później powtórzyć sytuację ze skanowaniem. Czasem wynoszą protezę zasłoniętą jakimś kawałkiem materiału, ale znacznie częściej proteza jest wynoszona jak jakieś trofeum… Komentarz zostawiam Wam.

Autobus

http://www.bazadobrychpraktyk.org.pl/practice/view/266

http://www.bazadobrychpraktyk.org.pl/practice/view/266

Sytuacja podobna trochę jak z miejscem parkingowym. Z racji tego, że dość często jeżdżę do Krakowa na treningi AMP Futbolu to staram się ograniczać koszty. Zdarza się, że rezygnuje z jazdy samochodem na rzecz autobusu. Wybieram, więc trasę Katowice – Kraków, na szczęście jest sporo połączeń. Przechodząc do rzeczy. Zdaje bagaż, pokazuje bilet i kieruję sie na miejsce z większą przestrzenią na nogi. Zazwyczaj jest to na końcu autokaru i jest oznaczone nalepką informującą, że to miejsce dla niepełnosprawnych. Jeśli jest wolne to oprócz kilku złośliwych komentarzy typu “ty patrz, jaki niepełnosprawny” czy “jaki wygodniś” nie ma większego zgrzytu. To jak juz poprosić kogoś o ustąpienie tego miejsca, to często się zdarza stwierdzenie, że mają takie samo prawo tu usiąść jak ja.  Nie będę się wykłócał, poradzę sobie… Po dojechaniu na miejsce odbieram torbę i kule, oczy współtowarzyszy najpierw z ciekawością lustrują moje wyposażenie. A później widać małe zakłopotanie i lekkie zawstydzenie.

Stopień niepełnosprawności, a ulgi

www.sxc.hu

www.sxc.hu

Będąc osobą ze stwierdzonym stopniem niepełnosprawności otrzymałem legitymację. Na legitymacji są wypisane podstawowe dane i informacje o mojej niepełnosprawności. Stopień, dane osobowe, zdjęcie itp., Jako osobie niepełnosprawnej przysługuje szereg zniżek i ulg. Pomyśleć można, każda tak osoba wchodząc na basen, na siłownię czy inne miejsce, które po części służy rehabilitacji i pracy nad sobą po amputacji, powinna mieć prawo do ulgi. Na Śląsku kilkukrotnie spotkałem się, że ulga owszem należy się, ale tylko osobom z grupami znaczną i umiarkowaną, ale już z lekką nie. Dodatkowe rozgraniczanie i dzielenie osób niepełnosprawnych ze względu na grupy według mnie jest bardzo złym pomysłem. Żałosne jest dla mnie też to, że jeden basen honoruje legitymację, a inny już nie…

Komisja orzekania o stopniu niepełnosprawności

http://www.radio.kielce.pl/pl/post-39569

To chyba największy kabaret, jaki w życiu spotkałem. Ból w tym, że wcale nie jest śmieszny… Przez siedem lat zmieniano mi grupy czterokrotnie. Zaczynałem od grupy znacznej, by po dwóch latach obniżyć do umiarkowanej też na dwa lata, po czym zostałem “zdegradowany” do lekkiej. Najciekawsze jest to, że nic się ze mną nie zmieniło, noga nie odrosła nawet o 1 cm, ba nawet od czasu pierwszej komisji straciła około 2 cm. Dlaczego tak się wydarzyło? Na przedostatniej komisji, która przyznała mi lekki stopień dowiedziałem się, że świetnie sobie radzę w życiu i lekki stopień w zupełności mi wystarczy. Dodatkowym powodem było to, że mam mało dokumentacji medycznej choroby. Znajomi poradzili mi, że nawet z malutkim bólem mam chodzić do lekarza i zbierać kwity. A nie jak do tej pory, gdy coś bolało zacisnąć zęby i żyć dalej. Kilka tygodni temu odbyła kolejna komisja, dokumentacji już było znacznie więcej, bo kilka znacznych kontuzji było… Wróciłem do grupy umiarkowanej. Ciekawostką jest fakt, że osoby z taką samą amputacją jak moja, w różnych rejonach Polski maja zupełnie różne grupy.