Jack Strong

5 noworocznych postanowień

W pierwszy dzień nowego, 2016 roku to dla mnie dzień na przemyślenia i planowania kolejnych dwunastu miesięcy. Przez ostatnie lata na początku roku cieszyłem się z tego, że udało się rok przeżyć w zdrowiu.

Po wypadku przewartościowałem swoje życie i wiem, że gonitwa i odhaczanie kolejnych wyzwań do niczego dobrego nie prowadzi. Początek roku to owszem, czas na pytania: co chcesz zrobić, co osiągnąć, jak przeżyć ten rok, żeby go zapamiętać i z uśmiechem na twarzy wracać do tych wspomnień. Do takich wspomnień, do których wracam dzisiaj, a dotyczą minionego roku.

2015 to był rok okrzepnięcia, ostatni rok zakazu stadionowego, rok planowania. To rok, w którym poukładałem sobie życie prywatne, poprzestawiałem priorytety, które ustaliłem po wypadku. To był rok wielu przejechanych kilometrów i wielu nowych wrażeń. Na szczęście Narzeczona i Instagram pomógł też te chwile uwiecznić.

Co w Nowym Roku?

AMP Futbol – nie jest to nowość u mnie, bo trenuję już ponad rok, ale chcę poświęcić temu dużo więcej czasu niż dotychczas. Częstsze treningi, większa intensywność ćwiczeń i zaangażowanie. W poprzednim roku udało mi się otrzymać kilka powołań na zgrupowanie reprezentacji Polski, ale nie udało mi się zadebiutować w oficjalnym meczu. Mam nadzieję, że w tym roku to się zmieni AMP futbol to nie tylko gra w reprezentacji, ale rozgrywki Ekstraklasy, na ten rok celem jest obrona mistrzostwa Polski które zdobyliśmy w 2015 roku z drużyną Husarią Kraków.

Góry – temat ostatnio zapomniany. Do tej pory moim największym osiągnięciem (2014) było przejście z Kuźnic-Giewont-Kopa Kondracka-Kasprowy Wierch I z powrotem do Kuźnic. I to wszystko w jeden dzień! W tym roku chcę zdobyć Rysy I Kościelec. Śnieżkę obiecała mi Narzeczona, że zdobędzie ten szczyt ze mną.

Runmageddon – w listopadzie udało mi się ukończyć poznańskiego rekruta. Był to debiut w biegach rangi ultra, bieg z przeszkodami, o których nie miałem pojęcia. Ogromna niepewność, obawa czy proteza wytrzyma, czy nie zgubię nogi. Czy sam dam radę. Udało się bieg ukończyć, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, na ten rok planuję 3 biegi: rekrut w czerwcu, w Ełku, classic – w maju, w Poznaniu i ponownie rekrut – w maju, w Gdyni.

Więcej pisać. Długo się zbierałem by zacząć, długo ten temat we mnie dojrzewał, ewoluował… Rozpocząłem, a teraz mogę się z Wami dzielić moimi przeżyciami i doświadczeniem na jednej nodze. Dwa dni w miesiącu dla siebie. Pracując i trenując, czasem odrywamy się od bliskich, tracąc głowę na zamykaniu planów treningowych czy końcowych terminów projektów. Dwa dni w miesiącu, offline to dobry czas na pozbieranie myśli.

Na koniec jeszcze jeden cel – pamiętać o sobie i  być szczęśliwym. A za kilka miesięcy ożenić się ze wspaniałą dziewczyną.