Jack Strong

A Ty po ilu kostkach się uśmiechniesz?

Osoba po amputacji, na protezie czy bez protezy nie ukrywajmy,  wzbudza spore zainteresowanie w społeczeństwie. Widoczna niepełnosprawność przykuwa uwagę. W Polsce widok protezy kończyny nadal jest czymś nowym. Nasze społeczeństwo przez lata było uczone, żeby “wszystko co inne” po prostu ukrywać, najlepiej siedzieć w domu, a jak już gdzieś wyjść to owinąć protezę tak, by nie wzbudzała uwagi, by nie powodowała dziwnych spojrzeń.Ukryć i nie pokazywać. Tak było długo. Ostatnie lata to wielkim przełom, zmiana, ludzie coraz śmielej i odważniej wychodzą ze swoimi protezami do ludzi. Co wiąże się  z przeróżnymi sytuacjami. Dzisiaj ze śmiechem przedstawię wam kilka historyjek z mojego doświadczenia amputanta,  które utkwiły mi najbardziej w pamięci i wywołały uśmiech na twarzy.

Narciarskie salta i piruety

bacowanie 12.09 022

Pierwszy raz na nartach – styczeń 2010

W styczniu 2010 roku postanowiłem  nauczyć się jeździć na nartach. Pomysł padł w piątek wieczorem, a w sobotę rano jechałem już na stok do Wisły ze znajomymi. Stojąc w kolejce przed wyciągiem zastanawiałem się, czy narta nie ściągnie protezy podczas jazdy na kanapie. Podróż na stok była całkiem przyjemna. Pierwszy kontakt ze śniegiem i był bliski kontakt z podłożem.  Zanim dojechałem do końca trasy, zaliczyłem jeszcze dwa upadki. Najważniejsze było to, że po każdym upadku wstawałem jeszcze bardziej zmotywowany. Śmieszna sytuacja pojawiła się przy trzeciej próbie zjazdu. Próbie, bo większość trasy pokonywałem albo pługiem albo jadąc na tyłku. Jadę, ślizgam się, chwieję na tych nartach i nagle bęc! Wywróciłem się. Kilka fikołków przez głowę, jazda na tyłku, na jednym boku i na drugim boku i nagle STOP. Uffff, zatrzymałem się, ale… Ale coś jest nie tak. Patrzę na nogi, a okazało się, że to narta się nie wypięła, ale wypięła się proteza i obróciła się prawie o 180 stopni. Zaraz zatrzymała się jakaś kobieta i woła: dzwońcie po ratowników! Połamany!” Ja szybko się pozbierałem, wstałem, nastawiłem protezę i pojechałem dalej. Mina tej Pani była nieziemska.

Później mijaliśmy się jeszcze kilka razy na stoku, uśmiechając się do siebie. Pani była lekko zawstydzona ,ale bardzo uśmiechnięta.

Dzieci są ciekawskie

147_bas

www.neptungliwice.pl

Jak tylko mam czas, bardzo lubię skoczyć na basen. U mnie wygląda to tak – wchodzę do szatni, proteza wraz z resztą ubrania zostaje w szafce i o kulach maszeruje na początek basenu. Oczywiście przy czujnym spojrzeniu wszystkich którzy widzą mnie pierwszy raz. Staram się wypływać założony dystans, później chwila odpoczynku i relaksu w jacuzzi. Koniec, czas pod prysznic i z powrotem do szatni. A tu mała niespodzianka, mianowicie mały chłopczyk podchodzi od tyłu do mnie gdy kończę się wycierać i łapie mnie za kikuta. Ja zdębiały, ale jeszcze bardziej w szoku był tata tego chłopczyka. Ja w śmiech i mówię małemu, że nie słuchałem rodziców i mi nóżka odpadła. Chłopczyk się uśmiechnął i krzyknął “nieprawda, tak się nie dzieje”. Przy samym wyjściu znowu na siebie trafiliśmy, tata dalej zawstydzony śmiałością synka , a młody jak mnie tylko zobaczył rzucił “tata, tata patrz znowu pan robot”.

W kinie patrz pod nogi

http://viba.pl/realizacje

http://viba.pl/realizacje

Kino chyba każdy lubi, nie ma co się nad tym roztkliwiać. Wyskoczyłem z Kasią na film. Wchodzimy do kina, kupujemy bilet i na sale bo jak zwykle przychodzimy w czasie reklam. Szybko szukamy miejsc. Rząd i miejsce jest, siadamy i kończą się reklamy. Kurtka i bluza lądują klasycznie obok, sala prawie pusta – oglądamy. Znając kina w Polsce każdy wie ile jest miejsca na nogi, a mi przy dużym zgięciu kolana po jakimś czasie zaczyna się robić niewygodnie. Zazwyczaj ściągam protezę i stawiam ją obok. Jak się zaraz okazało, nie tylko my lubimy przychodzić do kina na ostatnią chwilę. Cała sala praktycznie wolna, zajęte tylko dwa rzędy, ale ostatni spóźnialscy, mają  miejsce obok nas. Siedzimy prawie z samego brzegu, czyli trzeba wstać i ich przepuścić. Wstaje Kasia i wstaję i ja. Proteza dalej oparta o siedzenie z przodu. Pan jako dżentelmen puścił kobietę przodem, a Ona nagle się zatrzymała tuż przede mną. O co chodzi? Patrzy na mnie trochę tak złowrogo, tak jak bym chciał jej zrobić krzywdę. Nagle pada pytanie – dlaczego chce mi pan podłożyć nogę? Wtedy zrozumiałem, że moja proteza wraz z wisząca nogawką od spodni w ciemnym kinie wyglądała jak noga wyciągnięta w celu przewrócenia kinomanki. Gdy szok u mnie minął, szybko założyłem protezę i w tym momencie Pani zobaczyła, że to proteza, ale z racji zaciemnienia i tylko lekkich przebłysków światła z ekranu do końca nie poskładała sobie, co dokładnie widziała. Do końca seansu co chwilę zerkała na moją nogę. Ale kilkukrotnie wychodząc z sali podczas seansu wybierała już dłuższą trasę, naokoło sali.

Pociągowa akcja scyzoryk

http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=684546&page=494&langid=5

http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=684546&page=494&langid=5

Z pociągiem było też śmiesznie, w wakacje 2015 wracamy z Kasią  znad morza. Pakujemy się do przedziału. Udało się, jest pusty. Rysuje się wizja spokojnego powrotu do domu w pozycji leżącej, w końcu czeka nas 10 godzin podróży. Nasza radość nie trwała zbyt długo, tuż przed samym odjazdem ze stacji, zalogowała się do ‘naszego’ przedziały jeszcze jedna para. Na dodatek miejsca mieliśmy po przekątnej, ostatecznie usiedliśmy parami, zajmując całe miejsca, para z każdej strony. Robiło się już późno, przyszedł czas na sen.    Kładziemy się na siedzeniu, ja głową do wejścia, Kasia głową do okna. Po pewnym czasie Kasia rzuca hasło: zdejmij protezę, będzie wygodniej.

W tym momencie na twarzy naszych towarzyszy podróży pojawiły się pierwsze oznaki zaniepokojenia. Ja już trochę zaspany, na początku nie chciałem się za bardzo zgodzić, ale w końcu uległem. na pół śpiąco podciągam nogawkę, odpinam zamek, ściągam protezę i odkładam ją na miejsce dla bagażu. Momentalnie na twarzy naszej nowej koleżanki zrodziła się mina w stylu tej co na obrazie E. Muncha pt “Krzyk”.  Z uśmiechami na twarzach znów ułożyliśmy się do spania, teraz już z większą ilością miejsca, wtem zza pleców dobiegł komentarz, który uwieńczył całą sytuację: Ty widziałeś?Złożył się jak scyzoryk”.

Egipt super ultra all exlusive

DSC_5252

Pierwsze wakacje zagranicą, all inclusive. W sumie moje pierwsze wakacje, gdzieś dalej niż polskie morze czy góry. Niezbędnik amputanta (http://jackstrong.pl/niezbednik-amputanta) spakowany, klasyczna męczarnia mentalna na polskim lotnisku, lot samolotem i lądujemy już w Egipcie. Ciepło, piękna pogoda, bajka! Pierwszego dnia zrobiliśmy szybki rekonesans co, gdzie i jak. Basen, przyjemne słońce, leżaki – idealny zestaw na najbliższe dni. Zaraz obok leżaków drink bar i młody Egipcjanin, który w nim pracował. Jako, że od leżaka do brzegu basenu było jakieś pół metra, zaraz zdjąłem protezę i po kilku małych podskokach lądowałem w basenie. Oczywiście przy czujnym spojrzeniu każdego wczasowicza w zasięgu oka. Mały problem zaczynał się, gdy trzeba było iść po coś do picia. Za każdym razem musiałem ubierać protezę na nogę i tak w kółko, ale często wyręczała mnie Kasia. Po trzech takich kursach, podszedł do mnie ten młody Egipcjanin i łamaną polszczyzną powiedział “będę twoim kelnerem, podnieś rękę i przyniosę Ci to co chcesz”. Roześmiałem się serdecznie, bo myślałem na początku, że żartuje, ale nie. Do końca pobytu przynosił mi drinki.

Żartobliwe sytuacje niektórych wprowadzają w zakłopotanie, ale rozładowują napięcie. Uczą dystansu i lekkości. Nie bój się osób niepełnosprawnych, nie gryzą 🙂

A czy Ty masz podobne doświadczenie?

J.