Jack Strong

Karpacz – świąteczne nielenistwo.

Tegoroczna przerwa wiosenna związana ze Wielkanocą nie mogła być spędzona znów za suto zastawionym stołem. Kilka dobrych kilogramów już mi przybyło przez poprzednie święta. Dobrego piwa też nie odmówię, a to dobre piwo ma niestety nawet i 1000 kcal! Wybór padł na Karpacz, perłę Karkonoszy.  Miasteczko ciche, pełne uroku i pięknej architektury. Trasa do Karpacza była stosunkowo wygodna (samochód z automatyczną skrzynią biegów to błogosławieństwo przy dłuższej podróży). Po wstępnej aklimatyzacji w hoteliku, gdzie mieliśmy piękny widok na Śnieżkę, ruszyliśmy na rozeznanie co jest w okolicy. Muszę przyznać, że dosłownie dookoła i wszędzie były podejścia. Karpacz i okolice to nie jest płaski teren, musiałem się przyzwyczaić do tych wzniesień.

Zabrałem ze sobą oczywiście też moją protezę do biegania, że święta aktywne, że może uda się gdzieś pobiegać. Nie czułem się dobrze przygotowany na bieganie po wzniesieniach i odpuściłem. Sprawdziłem za to,  jak proteza radzi sobie na górskich szlakach.

DSC00671

Sporym zaskoczeniem była ilość śniegu, który ciągle leży na stokach. Sprawdzałem na kamerkach jak wyglądają warunki na wyciągach, ale ostatecznie z deski zrezygnowałem. Nie ten  czas, choć tyle śniegu to nie widziałem przez całą tegoroczną zimę.

Wyjechaliśmy też kolejką linową na Kopę. W planach było zdobycie Śnieżki, ale pogoda sprawiła nam małego psikusa i było bardzo duże zamglenie. Z trudem, ale udało się nam zameldować w schronisku. Szybka kawa i z racji tego, że widoczność prawie zerowa, wracamy na Kopę i znów kolejką do miasteczka.

Czyste powietrze, piękne lasy, zapierające dech w piersiach widoki na góry – okazuje się, że święta wielkanocne mogą mieć też inną formę świętowania, niż suto zastawiony stół! Udało się nam jeszcze zajrzeć do Szklarskiej Poręby, zobaczyć wodospad Szklarki, gdzie chwile odpoczywamy i skaczemy po głazach.

12900212_10204613943947666_995156796_n

Już na koniec wycieczki zjechaliśmy trochę z trasy i udajemy się na złoty widok gdzie roztacza się piękny widok na Sudety.   Złoty Widok, na wysokości 600 m n.p.m i przy  rozwianiu wszelkich mgieł pokazał nam   piękno tych okolic.

12874324_10204613908266774_1244491485_o

W ostatnim dniu pobytu zorganizowaliśmy sobie długi spacer po lesie, zwiedziliśmy Świątynię Wang i muzeum sportu i turystyki.

12476886_10204625409074287_1501219162_o

Była to naprawdę dobra alternatywa na święta i spędzenie czterech dni nie tylko na jedzeniu świątecznych potraw, ale i na aktywnym zwiedzaniu i poznawaniu nowych miejsc. W większości miejsc i zabytków, gdzie należało kupić bilet obowiązywała zniżka dla osób niepełnosprawnych. Nawet wjazd na Kopę – bilet o połowę tańszy! Szkoda , że ta zniżka dotyczy tylko I i II grupy inwalidzkiej. A trzecia grupa? Czy osoby z orzeczoną III grupą inwalidzką nie jest już niepełnosprawną? Zaskakujące podziały…

Do Karpacza na pewno jeszcze wrócę w sezonie letnim. Trzeba w końcu wejść na Śnieżkę, wiecie, tak porządnie. 🙂