Jack Strong

Moje podsumowanie roku!

Ten rok jak szybko się zaczął jeszcze szybciej się skończył. Co nie oznacza, że nic się w nim nie wydarzyło. Wręcz przeciwnie! To był rok w którym udało mi się „osiągnąć” najwięcej. Ale o tym już za chwilę. Oto moje podsumowanie roku! Roku 2017, roku który odpowiedział mi na jedno z ważnych pytań!

Zima i Parasnowboard!

Rok rozpoczął się od snowboardu i zimowych zmagań na śniegu. Tak jak można przeczytać w relacji z poprzedniego sezonu (link) był on pod względem ilości godzin spędzonych na desce rekordowy. W bieżącym sezonie zima nas nie rozpieszcza i na dobry warun w Polsce jeszcze chwile trzeba będzie nam poczekać. Sprzęt już gotowy i czeka na tegoroczny debiut.

Pierwsze koty za płoty – bieganie.

Czego w tym roku było najwięcej? Biegów, nigdy bym się tego po sobie nie spodziewał. Kiedyś po protu tego nie lubiłem. Widocznie w momencie gdy została mi zabrana możliwość normalnego „hasania” dopiero to doceniłem. To co czuję gdy kończę udany trening czy bieg masowy – ten nagły przypływ endorfin, to zadowolenie z siebie, że pomimo wszystkiego udało mi się wstać z fotela, wyjść z domu i zrobić coś dla siebie jest warte każdej ceny.

Jednym z najważniejszych momentów poprzedniego roku była decyzja startów w biegach ulicznych i grupowych. Do tej pory poza triathlonem wszystkie moje treningi były indywidualne. Biegałem sam, swoimi ścieżkami, swoimi trasami i swoim tempem. W końcu doszło do mnie, radość z tego można dzielić z innymi i to był strzał w dziesiątkę.

Z każdym kolejnym biegiem utwierdzałem się, że wyjście z treningami do ludzi dało mi dużo dobrego. Rywalizacja i chęć dorównania innym zmotywowały mnie jeszcze bardziej. Kolejnie biegi lądowały w moim kalendarzu i kolejne medale pojawiały się w mojej kolekcji. Wiosenne rozbieganie było idealnym przygotowaniem do zawodów triathlonowych w okresie wakacyjnym.

Ilość odwiedzonych miast i biegów rosła prost proporcjonalnie z kolejnymi weekendami. Liczba poznanych ludzi i moc pozytywnej energii, którą od nich wszystkich otrzymałem dawała mi motywacje do kolejnych treningów. A treningów było coraz więcej bo wielkimi krokami zbliżał się sezon triathlonowy.

Triathlon – nie tylko noga ze stali.

Z planowanego cyklu Garmin Iron Triathlon czyli czterech startów udało mi się finalnie ukończyć dwa. Ślesin i Stężyca okazały się dość gościnne i starty zakończyły się sukcesem. Tak, ukończenie tych zawodów to dla mnie wielki sukces. Ten sezon pokazał dobitnie jakie mam braki i nad czym muszę pracować.

Po ostatnim starcie w Stężycy miałem już gotowy plan na ten rok. W głowie pojawiło się kilka imprez na których chciałbym się pojawić i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to może uda się zadebiutować w oficjalnych zawodach paratriatlonowych.

Padnij, powstań! RUNMAGEDDON!

Runmageddon jest jak narkotyk, raz spróbujesz i już nie chcesz przestać. Tak było gdy pierwszy raz wystartowałem w 2015 roku w Poznaniu i trwa do dziś. W tym roku udało mi się wziąć udział i ukończyć dwa starty. Szczyrk i górski runamgeddon o którym przeczytacie (tutaj). Drugim startem była hałda i tereny kopani Pniówek gdzie można było się przekonać, że klimat kopani jest „magiczny”

Jesienno zimowa sesja biegowa.

Po zakończeniu sezonu triathlonowego trochę miałem do siebie (a raczej do możliwości czasowych) pretensji, że nie udało mi się ukończyć całego cyklu. Nadrobić postanowiłem to dość mocno obsadzonym w bieganie zakończeniem roku. Był w tym jeden cel, w końcu złamać 30minut w biegu na 5km. Z każdym startem, z każdym treningiem było to coraz bardziej realnie i coraz bliższe.

Cel mój prawie został zrealizowany w ostatnim biegu. Tak w ostatni dzień w roku wybrałem się do Krakowa na 14 bieg Sylwestrowy by godnie pożegnać ten rok. 5km ukończyłem z czasem 30:23 co jest dla mnie mega zwycięstwem. Te 23 sekundy zostawiam na ten rok i sukcesywnie będę je obcinał do wymarzonego wyniku.

Podsumowując rok startów w liczbach, to wygląda to następująco:

2 x 1/8 IM Triathlon,
2 x Runmageddon Rekrut
1 x bieg 10km
3 x bieg 7km
11 x bieg 5km
1 x bieg 1 mila

Ilości treningowe też wyglądają nieźle:

W 2017 roku udało mi się przebiec – 587 km, przejechać na rowerze 703km i przepłynąć około 50 km. W przyszłym roku chce by łączna liczba aktywności wyniosła 2018km! Wyzwanie podjęte!

A na jakie pytanie pozwolił mi ten rok odpowiedzieć? Pozwolił mi zweryfikować moje możliwości  i zrozumieć, że nie można robić wszystkiego na dobrym poziome i z czegoś trzeba zrezygnować. Postanowiłem zrezygnować z gry w AMP Futbol. Tak tan sezon był dla mnie ostatnim. Życzę wszystkim AMPfutbolistom samych sukcesów i zdobycia mistrzostwa świata.

Z optymizmem patrzę na rok 2018! Trzymajcie kciuki!