Jack Strong

Na jednej nodze – Runmageddon

logo_runmageddon_czarno_zolte_1Runamgeddon to cykl biegów z przeszkodami organizowany w Polsce od 2014 roku. Na trasie spotkasz masę przeszkód, będziesz musiał czołgać się w błocie, wspinać po linach, skakać przez kilkumetrowe ściany, a nawet nurkować w kontenerze wypełnionym lodem.

Jeszcze czyści i pełni energii - przed startem

Jeszcze czyści i pełni energii – przed startem

Brzmi zniechęcająco? Wręcz przeciwnie, Runmageddon z imprezy na imprezę ma coraz większą popularność i jeszcze więcej uczestników. Porwał też i mnie.

64L4Z3

Mój pierwszy start – Runmageddon Rekrut Poznań 2015

Mój pierwszy Runmagedon

Gdy dowiedziałem się, że w mojej okolicy organizują na hałdach (hałdach mojej kopalni) Runmageddon było pewne, że chce tam wystartować. Niestety złożyło się tak, że turniej o mistrzostwo AMP Futbol Ekstraklasy został wyznaczony właśnie na ten sam weekend i to na dodatek w odległym Szczecinie. Walkę priorytetów wygrał AMP Futbol, a Runmageddon musiał poczekać do listopada i poznańskiej edycji.

Na pierwszy bieg głównie trenowałem biegając po lasach. Czułem się jak na swoje warunki, dobrze przygotowany. Nie biegłem na czas, chciałem tylko ukończyć bieg i udowodnić sobie, że dam radę.

Udało się! Co prawda zająłem przedostatnie miejsce w klasyfikacji generalnej, ale dla mnie najważniejsze było samo ukończenie biegu.

P54A3827

Runmageddon rekrut Poznań 2015

Po pierwszym starcie już wiedziałem, że to nie był mój ostatni występ. Złapałem bakcyla, Runmageddon mnie kupił całego, razem z protezą. Jak tylko zobaczyłem kalendarz imprez na rok 2016, wybrałem kolejnie dwa biegi, tzw “Rekrut”, by podszlifować formę i technikę pokonywania przeszkód. Na pierwszy ogień trafił Rekrut w Gdyni. A by dopełnić formalności, że do trzech razy sztuka, już za miesiąc startuję w Ełku. Po trzech zaliczonych Rekrutach spróbuję swoich sił w 12 kilometrowym Classic’u, ale to już na jesień.

Przygotowania do biegu

Główną zmianą w przygotowaniach w porównaniu do pierwszego biegu to “modernizacja” mojej lewej nogi – zmiana leja protezowego na nowy, wykonany z włókna węglowego, z nowym zaworem podciśnienia.

13128812_10204844363068000_1356779237_o

Nowy lej z włókna węglowego – pierwsze testy w górach

Po tych zmianach udało się dość poważnie “odchudzić” moją protezę. Co do samego biegu, wiedziałem już co mnie czeka i nad czym muszę jeszcze popracować. Skupiłem się głównie nad stabilizacją i wzmacnianiem rąk. Wbrew przekonaniu, że to bieg, wykonujemy tu ogromną pracę właśnie rękami. Wszystkie ścianki, liny, drabinki i czołgania opieramy na sile rąk.

7L3W4555

Runmageddon rekrut Poznań 2015

Do udziału w gdyńskim Rekrucie udało mi się namówić trójkę znajomych z Trójmiasta. Można powiedzieć, że to właśnie w Gdyni na Rekrucie powstał pierwszy JackStrongTeam 😉 Cały bieg trzymaliśmy się w miarę możliwości razem i wzajemnie sobie pomagaliśmy. Pierwszą przeszkodą, która była przygotowana, oprócz biegu po piasku, było przejście odcinka około 50m z dwiema oponami w rękach.

13271426_10204954150172609_1925584930_o

Morski spacer farmera – proteza dała radę

Zaraz po wyjściu z wody i kolejnym biegu po piachu, trasa znów poprowadziła do morza i dwukrotnie trzeba było przepłynąć pod ścianą. Tak po 200 metrach i trzech wizytach w morzu byłem już cały przemoczony. Ale właśnie o to chodzi. Czas na czołganie się pod zasiekami, gdzie w trakcie przemili strażacy polewali wodą (znowu) prosto z węża. “Spacer z pieskiem” (25kg trelinka, którą ciągniesz po linie) przez 50 metrów, przejście na rękach po poręczach  i na końcu pierwsza ścianka do przeskoczenia. Tak wyglądała w skrócie pierwsza część zabawy na plaży.

Czas teraz się wdrapać na wzgórze. Na górze czekały na nas już kolejne niespodzianki z linami w roli głównej. Na tym odcinku pojawiały się głównie ścianki i liczne doły, które co chwile zbijały rytm biegowy. Ten odcinek wzgórza był na tyle przyjemny, że w końcu nie było piachu. Bieganie w piasku samo w sobie jest męczące, a dodatkowo w protezie, gdzie nie można uzyskać odbicia, wyciąga wszystkie siły. Gdy myślałem, że zaczynają się zbiegi, to trasa zaczęła płatać figle. Długi zbieg, chwile później podbieg, znów zbieg i podbieg. W międzyczasie wplątało się czołganie pod drutem kolczastym pod górkę i przechodzenie pod konarami. W końcu jest ostatki zbieg i melduję się znów na dole. Kilka chwil i przed moimi oczami ukazuje się lodówka, kontener wypełniony po brzegi lodem. Zimno!

13262430_10204954133892202_1231260983_o

Przeszkoda lodowa – u góry przy słońcu marzyłem, żeby się w niej wykapać.

Po rozbudzeniu się w lodowej kąpieli i lekkim szoku termicznym, lecimy dalej. Moim oczom ukazała się “pajęczynka”.

Koszmar protezy - pajęczynka

Koszmar protezy – “pajęczynka”

Jedna z najbardziej znienawidzonych przeze mnie przeszkód jakie są na Runmageddonie. Moja proteza co chwilę zaczepiała się o oponę czy o którąś z linek. Najważniejsze, udało się to przejść! Przez ten czas brakowało mi jednego, błota. Było trochę u góry, ale jak na Runmageddon i moje doświadczenia z Poznania, to i tak za mało. Moje obawy o brak błota zostały rozwiane już za kolejnym zakrętem. Runda z obciążeniem, dwudziestokilogramowy worek z piaskiem i po pas do błota. Taaaak, tego mi brakowało! Na dnie oczywiście kamienie i wystające korzenie. Kilka osób zaliczyło porządną kąpiel błotną. Po wyjściu z błota przeszkoda mentalna – Alfabet Morse’a. Z mojej strony błędna odpowiedź,  za co w nagrodę dostaję możliwość wykazania się w biegu z tymże workiem w dodatkowej około stumetrowej rundzie.

Moje ulubione błoto

Moje ulubione błoto – tuż po rundzie karnej.

Pożegnanie z błotem - przede PRO SKATER 4

Pożegnanie z błotem – przede PRO SKATER 4

Po kąpieli błotnej lekki podbieg pod górkę i moim oczom ukazuje się jedyna przeszkoda, której nie udało mi się pokonać. ProSkater4. Co to jest? A nic innego jak połowa sześciometrowej rampy, na którą trzeba najzwyczajniej podbiec. Na pierwszy rzut oka nic trudnego, w praktyce już nie. Po pierwszej próbie już wiedziałem, że nie dam rady.

Pomoc innym to część Runmageddonu

Pomoc innym to część Runmageddonu

Nie udało mi się pokonać tej przeszkody, ale udało mi się pomóc innym na nią wspiąć. Można spytać, dlaczego ja nie wszedłem po takiej “ludzkiej drabinie”? Bałem się zrobić komuś krzywdę protezą, np poprzez uderzenie. Musiałem przełknąć porażkę na tej przeszkodzie i ustawić się do karnego zadania, czyli 20 burpeesów (20 x padnij, powstań).

13262266_10204954125051981_1966360246_o

13262444_10204954125131983_876364372_o

Tu można zobaczyć rozmiar rampy

Po wykonaniu kary wspólnie z dwiema biegaczkami (pozdro Paula!) ruszamy dalej. “Szybka noga” przez opony, zejście z małego klifu i wjazd do morza. Mega koncentracja, bo na dnie masa kamieni i starych płyt, które były porośnięte glonami przez co były bardzo śliskie. Było z górki, to musi dla równowagi być też pod górkę, więc kolejna mała wspinaczka.

13234509_10204954117891802_778128841_o 13234468_10204954116371764_1927011944_o

Biegniemy dalej.

13282886_10204954104771474_245269343_o

Z tego miejsca było już widać metę. Ogromna dawka dodatkowej energii i motywacji. Ostatni zejście do morza. Kilkadziesiąt metrów po pas w wodzie z kamieniami i zbliżam się do drabinki. Gdyby nie była puszczona luźno, to może by mną tak nie miotało 😉

13262546_10204954099011330_1440776431_o

13271496_10204954099051331_2078737184_o13271529_10204954099091332_903459944_o

Ostatnie chwile w morzu, zostały tylko trzy przeszkody. Wychodzę na plażę i przede mną koszmar elektryków – Tesla. Konstrukcja,  w której wiszą przewody elektryczne, które za zadanie mają popieścić Cię prądem. Złapał mnie ostatki kabel i trafił mnie w prawą udo, nastąpił skurcz i leżę 🙂 Szybko się pozbierałem i drę dalej. Zostało przerzucić dwa razy oponę (od traktora)  i wskoczyć na ściankę.

13271475_10204954098011305_2295431_o

Na ostatniej przeszkodzie pomogli mi bardzo zawodnicy, z którymi kończyłem wyścig. Sam bym nie dał rady. DZIĘKI!

13271445_10204954089171084_1750858666_o

Na ostatniej prostej piątka z “Żywa przeszkodą”

META – UDAŁO SIĘ!

IMG_6003

Czego obawiałem się najbardziej stojąc na starcie pierwszego jak i drugiego biegu? Bałem się o protezę, bo sam o siebie byłem pewny. Bo podejmując wyzwanie, ukończyłbym bieg nawet na czworaka. Nie byłem pewny jak się zachowa proteza, czy może spłatać jakiegoś nieprzewidzianego figla. Na szczęście moja proteza wytrzymała wzorowo oba biegi i pewnie niosła mnie na linię mety. Musiałem zastosować kilka trików, które dały mi większą pewność siebie i bezpieczeństwo. Zabezpieczenie protezy i przygotowanie zestawu pomocnego w postaci niezawodnej srebrnej taśmy pomogło mi niezmiernie.

Jeśli chcesz sprawdzić pracę swojego protetyka – zapisz się na Runmaggedon. 🙂 Śmieję się, ale jest to wyzwaniem wystartować w takim biegu na protezie i tym bardziej wyzwanie dla samej protezy. Woda po pas, błoto, piasek, lód i częste kąpiele nie pomagają wcale utrzymać optymalnego otoczenia dla kikuta i dobrych warunków dla protezy.

Podsumowując, drugi raz udało mi się ukończyć ten morderczy bieg. Tym razem poprawiłem swój wynik i na tle reszty uczestników wypadłem dość dobrze. Wyprzedziłem blisko 900 osób, co tylko jeszcze bardziej zmobilizowało mnie do dalszej pracy i poprawieniu wyniku w Ełku.

13262415_10204954078410815_1036086228_o

Jeśli myślisz, że to nie dla Ciebie, że nie dasz rady to jesteś w wielkim błędzie. Nie ma rzeczy niemożliwych.  Małymi krokami do celu, do mety. A tam Cię czeka coś niesamowitego, ta radość i duma z samego siebie,  że dałeś radę. Jestem z siebie dumny, że mi się udało 🙂

13241692_10204954086411015_1325936413_o

Karol i Łukasz dzięki za wsparcie i pomoc na trasie – Wasze zdrowie!