Jack Strong

Parasnowboard – snowboard na protezie

To miał być ostatni weekend na desce. Miał być, ale przeziębienie i lekka awaria protezy pokrzyżowały mi plany. Śniegu jest już jak na lekarstwo. Sezon nieubłaganie dobiega końca. Trzeba przygotować sprzęt na czas letniej przerwy i odłożyć białe szaleństwo na kilka najbliższych miesięcy. Warto podsumować, jak ten sezon wyglądał, bo działo się naprawdę dużo. O moich pierwszych krokach uprawiając snowboard na protezie możecie przeczytać tutaj (link). Przejdźmy jednak do tegorocznego sezonu. Pod względem wypadów na stok był to sezon rekordowy, bo zaliczyłem aż 15 dni jazdy.

W tym roku sezon zaczął się dość szybko.

W ich trakcie doskonaliłem technikę, nabywałem umiejętności i zdobyłem wiele cennych doświadczeń. Patrząc jednak na zawodników, którzy cyklicznie biorą udział w zawodach pucharu świata w parasnowboardzie, moje wypady w góry stanowią niewielki procent ich treningów. Ale od czegoś trzeba zacząć i – co najważniejsze – pogodzić przy tym  pracę zawodową ze sportem, a to już nie zawsze jest takie proste.

Jakie były moje cele na ten sezon?

Najwięcej pracowałem nad ustawieniem protezy na desce, by osiągnąć optymalny kąt zgięcia kolana. W związku z tym na stoku zawsze miałem imbus protetyczny. Często zmieniałem położenie, kąty i ułożenie leja protezy względem deski. Zdarzało się, że gdy wypinałem protezę z wiązań, to nie nadawała się do chodzenia i trzeba było ją z powrotem przestawiać. Najważniejsze, że mimo wszystko udało mi się znaleźć takie ustawienia, które pozwalają mi czuć się pewnie i komfortowo na stoku.

Oczywiście wszystkie zmiany  omawiałem z moim protetykiem. Niekonsultowanie ich mogłyby doprowadzić do uszkodzenia protezy i nawet do pogorszenia stanu mojego zdrowia. Kolejnym ważnym elementem, nad którym chciałem popracować, była pozycja jazdy. Z racji mojego wzrostu (190cm) i niepełnego zgięcia w kolanie, moja pozycja przypominała postać wiecznie zgarbionego Dzwonnika z Notre Dame. Zdecydowanie chciałem tego uniknąć. Dobrze, że nagrywam swoje zjazdy, bo dzięki temu na bieżąco monitoruję technikę i szybko wychwytuję takie błędy. Na szczęście udało mi się dobrze ustawić protezę, dzięki czemu moja postawa znacznie się poprawiła i na pewno stała się dużo lepsza od poprzedniej 🙂

Nowe lifehacki

Wraz z nabywaniem nowych umiejętności, nabieramy ochoty na jeszcze więcej. Więcej od siebie, więcej od sprzętu, od deski i protezy. Po prostu na więcej. Dwa moje najważniejsze „dodatki” do sprzętu wyglądały tak:

– obudowa protezy – aby proteza była stabilna i nie latała po całym bucie, obudowałem ją otuliną do rur w taki sposób, by jak najbardziej objętościowo przypominała normalną nogę. Protezy same w sobie są dużo cieńsze, a buty snowboardowe nie są do tego przystosowane. Ten mały zabieg dodał mi stabilności i pewności siebie.

– Klin pod piętę – kawałek tworzywa – wykorzystałem do tego kawałek podeszwy ze starego buta. W czym mi to pomogło? Jeżdżąc na protezie jako nodze wiodącej klin pod piętą wymusza zgięcie kolana i daje większy komfort w trakcie jazdy. Poprawia prowadzenie deski i daje nad nią większą kontrolę.

Obie te rzeczy możemy wykonać w domu bez żadnych nakładów finansowych. Zamiast otuliny do rur można wykorzystać np. pocięte stare ubrania i bandaże elastyczne. Mały koszt – a efekt ogromny. Zdecydowanie polecam!

Wraz z rozwojem umiejętności nastąpił też postęp, jeśli chodzi o kompletowanie sprzętu. Zmieniłem deskę, zmieniłem też strój. Nareszcie wybrałem snowboard odpowiedni do mojego wzrostu i wagi – o 20 cm większy od poprzedniego. Z racji coraz mniejszej liczby wywrotek zrezygnowałem też z kombinezonu na rzecz klasycznego ubioru – kurtki i spodni. Zapewniło mi to większą wygodę, szczególnie podczas poruszania się poza stokiem, gdy robiłem sobie przerwy między zjazdami.

Jedna z nowych umiejętności to jazda na orczykach! W końcu!

Gdzie jeździłem i co polecam?

Udało mi się poznać nowe stoki o różnym stopniu trudności:

– Czarny Groń w Rzykach – mój ulubiony stok, więc to tam bywałem w tym sezonie najczęściej. Polecam gorąco, bo trasy są zawsze dobrze przygotowane. Dwa wyciągi dobrze rozkładają liczbę osób jeżdżących po stokach, więc nie odczuwa się tłoku. Jest tam też świetnie wyposażony i przygotowany snowpark. W przyszłym roku czas podszkolić się w skakaniu 🙂

Nowa Osada i Klepki w Wiśle, Zagroń i Złoty Groń
w Istebnej, Beskid Sport Arena w Szczyrku – z racji odległości od domu (godzinka drogi) to dla mnie idealnie stoki na jednodniowe wypady. Dobre warunki utrzymują się tam praktycznie do początku marca

Nowy look, gotowy do jazdy!

Czarna Góra w Stroniu Śląskim. Jest to stok, na którym odbyły się amatorskie mistrzostwa Wielkopolski w narciarstwie. Dzięki uprzejmości STARTU Poznań debiutowała na ich także kategoria parasnowboardu. Czarna Góra to duży, dobrze przygotowany kompleks. Idealnie nadaje się na kilkudniowe wypady.

Parasnowboard to wyzwanie? to co powiedzieć o monoski?

Środula w Sosnowcu  – mały, krótki stok z wyciągiem orczykowym. Idealny na szybkie zaspokojenie głodu jazdy. Jego największy plus to odległość od domu. Wystarczy mi 10 minut i jestem gotowy do zjazdu.

Podsumowując, ten sezon był dla mnie bardzo udany. Liczba godzin spędzonych na stoku przebiła wszystkie dotychczasowe wyjazdy od początku nauki jazdy. Postępy i nowe umiejętności dają mi pewność, że wszystko idzie w dobrym kierunku i optymistycznie patrzę na kolejny sezon. Nawet połamana stopa protezy na ostatnim wypadzie nie jest w stanie zepsuć mi wielkiej frajdy, jaką miałem dzięki wypadom na deskę podczas tegorocznej zimy. Teraz tylko czekam na kolejny śnieg.

Oj, żeby każda zima była taka jak ta

A co w przyszłym sezonie? Moim głównym celem będzie doskonalenie jazdy na drugą nogę – tak, aby proteza była z tyłu. No i jeszcze debiut w międzynarodowych zawodach. To tyle, jeśli chodzi o zimowe szaleństwa. Teraz czas na sporty letnie, a tu to dopiero będzie się działo! 🙂

A na koniec małe porównanie tego co było pod koniec zeszłego sezonu i końcówka obecnego.

https://www.youtube.com/watch?v=HAI3zXJysO0  -tak było w zaszłym roku,

A tak jest obecnie. Teraz czas na więcej!

J.

ZapiszZapisz

  • Ja podziwiam tych, którzy tak dobrze jeżdżą na desce, bo sam mam niezły problem, żeby utrzymać równowagę, mając dwie nogi przypięte, do jednego kawałka 😀

    • Jack Strong

      Też miałem wielkie problemy z równowagą na początku mojej przygody. Najważniejsze to determinacja i silna wola 🙂