Jack Strong

Podróże z protezą

Nie zobaczyłem wieży Eiffela, nie piłem herbaty pod Big Benem, ani nie leżałem na hiszpańskiej plaży. Ba, nawet niektórych zakątków naszej pięknej Ojczyzny nie widziałem. Dopiero kilka tygodni po wyjściu ze szpitala zrozumiałem, że tak naprawdę nic nie widziałem. To był moment w którym postanowiłem, że pora nadrobić dwudziestoletnie zaległości i rozpocząć podróże z protezą.

Zawsze się starałem, żeby brak nogi nie był dla mnie przeszkodą w podróżowaniu. W końcu, to amputacja „dała mi kopniaka” do zwiedzania i uświadomiła mi, że nic nie można odkładać w czasie. W końcu dziś jesteśmy, a jutro już nas może nie być.  Najwygodniejszym środkiem transportu na krótkie i średnie dystanse dla mnie jest pociąg. Zawsze mogę wstać, wyjść na korytarz, jest całkiem sporo miejsca. Dodatkowo, po ostatnich wymianach taboru w Polsce, standard podróży jest na wysokim poziomie. Jednak, na dalsze wojaże w grę wchodzi tylko samolot. Siatka połączeń lotniczych z Polski do Europy i dalej jest coraz szybciej się rozwija. Za niewielkie pieniądze możesz dostać się w kilka godzin tam, gdzie tylko sobie wymarzysz.

Co trzeba wiedzieć by podróże z protezą były przyjemnością?

Bez problemu możesz podróżować w swojej protezie samolotem – nie potrzebujesz żadnych zaświadczeń czy pozwoleń. Zanim jednak przejdziesz przez bramki, poinformuj obsługę, że poruszasz się na protezie. Celnicy czasem są w szoku. Nie spotykają zbyt często amputantów, a to „ułatwia kontrolę”. Dodatkowo, na pokład samolotu możesz  zabrać kule jako niezbędne zaopatrzenie. Co ważne, nie będą one wliczane do bagażu podręcznego i ich przewóz będzie bezpłatny. Jeśli chodzi o miejsce w samolocie, ja najczęściej wybieram to od strony przejścia. Tak, abym mógł nogę z protezą zawsze wyprostować. Jedną z ważniejszych kwestii jest również zachowanie szczególnej uwagi podczas schodzenia ze schodów samolotu. Często są wilgotne i łatwo stracić równowagę. Ja już raz lądowałem z telemarkiem 😉

Czego spodziewać się na lotnisku?

Dla mnie najbardziej kłopotliwy moment na lotnisku jest przy kontroli celnej. To uczucie, gdy stoisz przed bramką i wiesz, że zaraz oczy wszystkich czekających w kolejce wylądują na Tobie. Za pierwszym razem, to była prawdziwa trauma… Kazano mi ściągnąć protezę (przy ludziach) zaraz za bramką. Pracownicy obsługi zabrali ją i w skrzynce przejechała przez skaner, jak przedmiot. MASAKRA! Na szczęście, nie każde lotnisko jest takie, jak to nieszczęsne wrocławskie w 2010. Na zagranicznych lotniskach nie ma z tym problemu. Przechodzę przez bramkę, sygnał, przychodzi obsługa z ręcznym skanerem, skanują mnie i idę dalej. To co zagranicą jest standardem, u nas jest jeszcze trochę “kuleje”. Ale widzę światełko w tunelu, że w końcu obsługa będzie traktować ludzi po amputacjach z należytą godnością.

O co możemy się ubiegać podróżując z protezą?

Osoby, które nie boją się podróżować z protezą, mogą liczyć na lotniskach na kilka udogodnień. Mamy prawo do specjalnej asysty na terenie lotniska. Port lotniczy i linie lotnicze mają również obowiązek udzielania osobom niepełnosprawnym bezpłatnej pomocy oraz zapewnienia im odpowiednich udogodnień na podstawie przepisów unijnych (rozporządzenie WE 1107 z dn. 5 lipca 2006). Na dużych lotniskach, gdzie często mamy trochę więcej do przejścia, możemy skorzystać z darmowego transportu lotniskowego. Mały elektryczny samochód zawiezie Cię z bagażem tam, gdzie będziesz tego potrzebować. Dodatkowo, już podczas lotu możemy poprosić o zmianę miejsca na to z większą przestrzenią na nogi. Tu jednak wszystko zależy od obłożenia samolotu i od dobrych chęci obsługi lotu. Mi udało się kilka razy takie miejsce otrzymać.

Pierwszy raz na lotnisku może być trochę krępującym przeżyciem, ale z każdym kolejnym lotem jest coraz lepiej i łatwiej. Nic tylko latać!

Najważniejsze to zrobić ten pierwszy krok.

A jak wyglądała Twoja podróż po amputacji?

J.

 

 

ZapiszZapisz

  • Kuba Standera

    Hej. Z tego co wiem nikt nie ma prawa zarządać ściągnięcia protezy. Jeśli to robią wynika to wyłącznie z ich lenistwa. Niedawno leciałem, jako świeżo ucięty amputee z Krakowa. Przeszukanie mi zrobili jakbym conajmniej na liście groźnych bandytów był, ale protezy nie kazali ściągnąć.

    • JackStrong

      Hej, Kraków sprawdzę za tydzień bo właśnie stamtąd wylatuje na wakacje. Najważniejsze jest to, że widać światełko w tunelu i przez 8 lat można zauważam zmianę na naszych lotniskach

  • Marta Rumińska

    W Katowicach nie zdarzyło mi się mieć większych problemów. Na każdym lotnisku informowałam obsługę zaraz po przekroczeniu piszczącej bramki, że mam protezę nogi, następnie wyciągano skaner bądź ręcznie dokonywano oględzin (kobieta). Dramat przeżyłam raz na lotnisku w Dortmundzie… dwie starszawe Panie kazały mi iść do osobnego pokoiku i ściągnąć spodnie by pokazać protezę :/ następnie poużalały się nad moim marnym losem i tak zakończyła się kontrola.

    • JackStrong

      Katowice powinny być wzorem dla wszystkich lotnisk w Polsce. Profesjonalne podejście do niepełnosprawności na lotnisku, gdybym mógł to latałbym tylko z Kato 😉